wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 4

Odkąd dosiedliśmy się z Dylan'em do reszty, nikt nie jest zainteresowany filmem. Ja i Rose rozmawiamy z Thomas'em, a Evan z Dylan'em robią coś na telefonie mojego brata. 
-Zostajecie u nas na noc?-zapytała nagle mama pojawiając się w salonie. 
-Nie, jutro szkoła.-odparła Rose.
-Przecież już koniec roku. Powinni dać wam już spokój.-mama pokiwała głową i poszła.
-Musimy wybrać się na zakupy.-powiedziała Rose.
-Możemy pójść w poniedziałek po szkole.-zaproponowałam.
-Dobra. Jeju, już nie mogę się doczekać weekendu!-pisnęła i oparła się o klatkę swojego chłopaka. 
Uśmiechnęłam się na ich widok. Byli tacy słodcy. Zazdrościłam im jak cholera. Thomas zabiera Craven nad morze. Wyjeżdżają jutro rano i w niedzielę wracają. Rodzice Snagstra mają własny domek na plaży. Byłam tak kilka razy i muszę przyznać, że miejsce jest cudowne. 
Posiedzieliśmy jeszcze trochę i nasi przyjaciele zdecydowali, że na nich już czas. Po ich wyjściu wzięłam szybki prysznic i wskoczyłam w  piżamę. Wygodnie położyłam się na łóżku i wzięłam telefon do ręki. Odwiedziłam Facebook'a, Twitter'a i Instagrama. Nagle do mojego pokoju weszła mama.
-Wybrałaś już kogoś, kogo zaprosisz w sobotę?-zapytała, na co pokiwałam przecząco głową.-To w sumie dobrze, bo tata chciałby odwiedzić dziadków. Chcesz jechać z nami?
-Nie, dzięki. Wyspie się.-posłałam jej delikatny uśmiech.
-Jak chcesz. Ten twój nowy kolega, Dylan tak?
-Tak?-odpowiedziałam marszcząc brwi.
-Jest bardzo przystojny. Może powinnaś...
-O nie.-jęknęłam.-Mamo, tylko nie ty. Już Rose mi w kółko powtarza, że powinnam się z nim umówić. Dzięki za radę, ale nie skorzystam.
-Chciałam powiedzieć, że powinnaś zaprosić go w sobotę do nas, żebyś nie siedziała sama.-powiedziała moja rozbawiona rodzicielka.
-Zastanowię się.-wywróciłam oczami.
-Dobrze, wyśpij się kochanie.-powiedziała i pocałowała mnie w czoło.
-A ma dziewczynę?-zapytała jeszcze zatrzymując się przy drzwiach.-Może mogła byś spróbować...
Rzuciłam w jej stronę poduszkę, ale zdążyła zniknąć za drewnianą powłoką drzwi. 



***

W pośpiechu umyłam zęby i pomalowałam rzęsy. Ubrałam  i mało co, nie zabiłam zbiegając po schodach omijając co 2 stopień. Evan stał już koło drzwi gotowy do wyjścia.
-Zabije cię.-syknęłam w jego stronę.-Dlaczego obudziłeś mnie 10 minut przed wyjściem do cholery!?
-Złość piękności szkodzi księżniczko. Chociaż nie... u ciebie już za późno.-powiedział i pokazał mi język. 
Po niecałych 30 minutach staliśmy już na korytarzu z Rose i Thomas'em, którzy wymieniali ze sobą ślinę.  
-Wiecie może, czy Dylan dzisiaj przyjdzie?-zapytał mój brat, a ja dopiero teraz zauważyłam, że bruneta nie ma z nami. 
-Nie.-Thomas wzruszył ramionami.-Ale tam stoi Ally. I chyba coś od ciebie chce. 
Wszyscy odwróciliśmy wzrok na prawo, gdzie stała brunetka i wpatrywała się w nas. Wyglądała na niezdecydowaną. Jakby zastanawiała się czy podejść, czy jednak nie.
-No idź do niej!-Rose popchnęła Evan'a w jej kierunku z wielkim uśmiechem na ustach. 
Mój brat podszedł do niej i zaczęli rozmawiać. 
-Wygląda na to, że pomiędzy nimi coś jest. Ja i Thomas, Evan i Ally, a czy jest ktoś, kto nie ma jeszcze nikogo? Hmmm... No tak! Nasza Alex i Dylan.-powiedziała.-Na prawdę uważam, że pasowalibyście do siebie. Zaproś go na bal.
-Przestań proszę.-jęknęłam.-Jeżeli cię to uszczęśliwi, to on zaprosił mnie już wczoraj.
-Na serio?-zapytała.-Serio?! I ty mówisz mi o tym dopiero teraz?! Zwariowałaś? Boże, koniecznie musimy iść w poniedziałek na te zakupy. Kupimy ci odjazdową kieckę, żeby O'Brien nie mógł oderwać od ciebie oczu.-pisnęła zadowolona. 
Wywróciłam oczami i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Wszyscy weszliśmy do klasy i zajęliśmy te miejsca, co zawsze. Po chwili w sali pojawiła się również pani Leiby. Była to miła kobieta o zielonych oczach, blond włosach, trochę przy kości i wysoka. Była najmilsza z nauczycieli... i często zostawiała mojego brata po lekcjach. 
-Witam! Dzisiaj dobiorę was w pary. Będziecie korzystać z farb. Dzisiejsze zadanie polega na namalowaniu to, co się lubi w drugiej osobie z pary. I nie życzę sobie nie niecenzurowanych rzeczy, panie Peters.-powiedziała spoglądając na mojego brata.-Dobrze, a teraz dobiorę was w pary. Rose i Thomas, nasza urocza para, Taylor i Robin, Hayley i Manson...-nauczycielka długo wymieniała.
 Zazwyczaj dobierała pary tak, żeby jedna osoba była z klasy pierwszej, a druga trzeciej. W końcu usłyszałam swoje imię. Na nieszczęście zostało dwóch chłopaków z klasy mojego brata, których nie lubiłam. Zawsze puszczali jakieś głupie teksty o zabarwieniu erotycznym. Kiedy nauczycielka zaczęła wypowiadać imię 'Alan', do klasy wszedł Dylan. 
-Przepraszam za spóźnienie.-wysapał. 
-W porządku. Usiądź z Alex. Ona wytłumaczy ci na czym polega nasza dzisiejsza praca.-powiedziała nauczycielka, a ja odetchnęłam z ulgą, że nie będę musiała pracować z którymś, z tych półgłówków. Brunet przysiadł się do mnie i z uśmiechem przywitał. 
-Cześć.-odpowiedziałam.-Więc musisz namalować coś, co we mnie lubisz. 
-Teraz trudno mi będzie zdecydować tyłek czy...-zaczął, ale mu przerwałam wbijając palca między jego żebra. 
Przez chwilę pracowaliśmy w ciszy. Spojrzałam na Dylan'a kątem oka i zastanowiłam się co mam namalować, skoro wszystko w nim było takie idealne. Włosy, każdego dnia w nieładzie, brązowe oczy, mięśnie na brzuchu, które teraz idealnie opinała jego koszulka i usta. Pewnie nie jedna dziewczyna chciała by ich zasmakować. Szybko odgoniłam od siebie nieprzyzwoite myśli, kiedy odwrócił się w moją stronę.
-Może chcesz zdjęcie? Zostanie na dłużej.-powiedział rozbawiony.
-Spadaj.-pokazałam mu język.-Po prostu zastanawiam się, co mam namalować. 
-Najlepiej całego mnie.-powiedział i szturchnął mnie zaczepnie łokciem. 
-W sumie to dzisiaj masz ładne buty.-powiedziałam. 
Chłopak zajrzał pod ławkę, zerkając na swoje obuwie.
-Żartowałam.-powiedziałam.
Umoczyłam swój pędzel w brązowej farbie i zaczęłam malować jego oczy. 
-Masz coś na nosie.-usłyszałam nagle. 
-Co?
-To.-powiedział i przejechał brudnym palcem z farby po moim nosie. 
-O nie. Teraz to przesadziłeś!-powiedziałam i pędzelkiem dotknęłam jego policzka. 
-Peters!-usłyszałam nagle głos pani Leiby.
Wszyscy zaciekawieni spojrzeli w stronę mojego brata, który o dziwo siedział teraz cicho i spokojnie, wykonując swoją pracę. 
-Co?-powiedział zdezorientowany.-Przecież nic nie robię.
-Oh... tym razem chodzi mi o pańską siostrę.-powiedziała nauczycielka.-Zostajesz godzinę po lekcji.
Moje usta uformowały się na kształt litery 'o'. Pierwszy raz zostaję po lekcjach. Dylan ledwo powstrzymywał śmiech.
-Pnie O'Brien, nie ma się z czego śmiać. Pan również ma karę po lekcjach.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Rozdział 3

Wstałam wypoczęta i wyspana. Ubrałam się i pomalowałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone i zeszłam na dół. Taty już nie było, a mama biegała po całym domu w jednej ręce trzymając kubek z kawą a w drugiej prostownicę do włosów. Pewnie spieszyła się na spotkanie z kolejną rodziną, która chce obejrzeć jakiś dom na sprzedaż. Evan siedział i jadł swoje płatki przy kuchennej wyspie. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej mleko. Nalałam trochę do miski i wsypałam miodowe kulki. Zajęłam miejsce obok brata i zaczęłam jeść. W pewnym momencie natknęłam się na dziwny wzrok bruneta. 
-Coś nie tak?-zapytałam. 
-Wyglądasz jakoś inaczej.-powiedział przypatrując się mi. 
-Rozwiniesz tę myśl?
-Nie wiem co. Po prostu coś się zmieniło.-wzruszył ramionami. 
-Wiesz, ja zmieniam codziennie ubrania na inne. Tobie też bym radziła, bo Ally może się już znudzić tym jednym t-shirt'em.-powiedziałam i poklepałam go po ramieniu. 
Posiłek dokończyliśmy w ciszy. 
W szkole byliśmy o 8. 
Jak co środę, ja, Rose, Thomas, Evan i Ally staliśmy pod salą matematyczną i rozmawialiśmy. 
Kiedy zadzwonił dzwonek, każdy poszedł na swoją lekcję. 
Spotkaliśmy się znów na przerwie na lunch. Tyle, że już bez mojego brata i jego dziewczyny, za to z Dylan'em. 
Usłyszałam mój telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i zobaczyłam jedną nową wiadomość od mamy.



Od:Mama 
W sobotę robię babski wieczór z 
Marry i Jeniffer. Będziesz razem z Rose?


Do:Mama
Zapytam się jej i dam ci znać ;)



-Hej, Rose. Moja mama robi babski wieczór w sobotę. Wpadniesz? Będą jeszcze Marry i Jeff. 
-Emm... Nie dam rady w sobotę. Mamy rocznicę z Thomas'em.-powiedziała.
-A no tak...-westchnęłam.-Całkowicie zapomniała, że te 3 lata tak szybko zleciały.
-Tak. 3 najcudowniejsze lata mojego życia.-na twarzy Rose pojawił się wielki uśmiech. 




Do: Mama
Rose nie będzie :( Ma rocznicę 
z Thom'em :)


Od: Mama 
W porządku. Możesz zaprosić 
kogoś innego, jeśli chcesz ;)


Do: Mama
Zastanowię się, a teraz spadam na
hiszpański :(


Mama już mi nie odpisała. Za minutę miał być dzwonek. Razem z Rose poszłyśmy na hiszpański. Lekcje minęły dziś wyjątkowo szybko. Wróciłam do domu po 15. Rodziców nie było, a mój brat miał jeszcze jedną lekcję. Odgrzałam sobie lazanię, i zjadłam ją przed telewizorem.Potem pozmywałam po sobie i poszłam na górę, do swojego pokoju. Przebrałam się i usiadłam wygodnie na moim łóżku z laptopem na kolanach. Poszukałam jakiegoś fajnego filmu i zaczęłam oglądać. Film okazał się być jednak strasznie nudny. W połowie wyłączyłam go i sięgnęłam na półkę z książkami. Ale jak na złość, żadnej książki nie potrafiłam wybrać. Zajrzałam do lekcji, ale na koniec roku nic nam już nie zadają. Westchnęłam ciężko i położyłam się na łóżku. Zaraz jednak zbiegłam na dół. Mój brat szukał czegoś w lodówce, a Thomas i Dylan siedzieli przy stole. 
-Cześć.-powiedzieli uśmiechnięci. 
-Cześć. Dobrze, że jesteście. Nudzi mi się strasznie.-powiedziałam i przysiadłam się do nich.-Rose jest w domu?
-Tak. Za pół godziny powinna przyjechać.-powiedział Thom. 
-A wy co będziecie robić?-zapytałam.
-Oglądać mecz.-powiedział Evan i zamknął lodówkę, trzymając w dłoniach 3 piwa.-Oglądasz z nami?
-Nie. Idę na dwór.-powiedziałam i zrezygnowana poszłam najpierw do swojego pokoju i ubrałam strój kąpielowy, a potem wyszłam na taras. Położyłam się na jednym z kilku leżaków i założyłam okulary przeciwsłoneczne. Słońce przyjemnie ogrzewało moją skórę. Nim się obejrzałam przysnęłam. 



***


Poczułam jak moje ciało unosi się do góry. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Evan i Dylan chcą mnie wrzucić do basenu, a Thomas Rose. Brunetka krzyczała i biła go, jednak na nic. 
-Puszcie mnie!-krzyknęłam próbując się im wyrwać. 
Mój brat zaśmiał się i pokazał mi język. 
-Chyba nie chcesz braciszku, żeby twoje nagie zdjęcia z dziecięcych lat trafiły na Facebook'a albo Twitter'a?-zapytałam. 
Jego oczy momentalnie powiększyły swoje rozmiary i odstawił mnie grzecznie na ziemię. Dylan się zaczął z niego śmiać, a Thomas'owi w końcu udało się wrzucić Craven do basenu. A kiedy chciała wyjść z wody, chwyciła moją kostkę i chciała się podciągnąć... przez co i ja wylądowałam w wodzie. Spojrzałam na nią morderczym wzrokiem, a ona wyszczerzyła swoje zęby. 
Chłopcy zaczęli się śmiać jeszcze głośniej niż przedtem. Spojrzałyśmy na siebie z Rose porozumiewawczym wzrokiem i wyszłyśmy z basenu. Brunetka rzuciła się na Thomas'a i chciała go przytulić, a potem wepchnąć do basenu. Ja szłam w kierunku Evan'a, jednak on szybko zorientował się o co mi chodzi i uciekł do domu zamykając drzwi na taras. Za to Dylan stał w miejscu i pewnie nie spodziewał się tego, że wepchnę go do wody. A jednak zrobiłam to, lądując przy okazji w basenie razem z nim. Chłopak zaczął mnie chlapać wodą, topoć i łaskotać. Nie mogłam przestać się śmiać. 
-Dobra koniec.-powiedziałam ledwo łapiąc oddech.
Ani Rose ani Thomas'a nie było już w basenie. Pewnie poszli do domu. Zostałam tylko ja i Dylan. Oboje wyszliśmy z wody. Chcieliśmy wejść do domu, ale drzwi były zamknięte. Przez szklaną szybę było widać jak zadowolony Evan szczerzy się do nas. 
-Głupek.-mruknęłam pod nosem. 
Usiedliśmy na leżakach. 
-Jedziesz na wycieczkę?-zapytałam bruneta.
-Jaką?-zapytał.
-Na koniec roku szkoła zawsze organizuje nam wycieczkę nad jakieś jezioro. Nocleg jest za darmo, płacimy tylko za jedzenie. 
-Kiedy jest?
-W przyszłą sobotę.-powiedziałam.
-Zastanowię się.-powiedział i uśmiechnął się.
Odpowiedziałam mu tym samym.
-A ty idziesz na bal?-zapytał.
-Raczej nie.-wzruszyłam ramionami.
-Czemu?
-Nikt mnie nie zaprosił, co będę sama tam robić?
-Więc ja cię zapraszam.
Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Żartujesz?
-Nie. Skoro ani ty, ani ja nie mamy z kim pójść, to możemy iść razem.-powiedział.
-Okej.
Nagle drzwi się otworzyły.
-Wchodźcie.-powiedziała Rose.-Twoi rodzice przyjechali.
Weszliśmy do środka. Pociągnęłam Dylan'a za sobą, na górę. Prebrałam się i ze swojej szafy szybko wygrzebałam jakąś koszulkę dla Dylan'a.
-Tam jest łazienka.-pokazałam palcem drzwi po lewej stronie.
Chłopak zniknął za drzwiami łazienki w tym samym momencie, co mama weszła do mojego pokoju. 
-Cześć.-powiedziała.
-Hej. 
-Jak było w szkole?
-Dobrze.-powiedziałam wzruszając ramionami. 
Na dworze zaczęło się już robić ciemno. 
-A ty czemu nie siedzisz na dole z Evan'em, Thomas'em i Rose?-zapytała. 
-Bo...-zaczęłam, ale w tym momencie Dylan wyszedł z łazienki. 
-Dzień dobry.-powiedział spoglądając na mnie lekko wystraszonym wzrokiem. 
-Em...To jest Dylan. Evan chodzi z nim do klasy, a to moja mama, Stella.
-Miło panią poznać.-powiedział i uścisnął jej dłoń.
-Ciebie również. To może ja już nie będę przeszkadzać.-powiedziała i skierowała swoje kroki do wyjścia.
Kiedy koło mnie przechodziła szepnęła do mojego ucha "niezły", na co wywróciłam oczami. 
-My też idziemy na dół.-powiedziałam i zeszliśmy do salonu, za moją mamą. 
Moja rodzicielka poszła do kuchni, a ja z Dylan'em do salonu. Przysiedliśmy się do reszty i zaczęliśmy z nimi oglądać jakiś film. 

czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 2


-Evan rozważa przyjęcie go do drużyny.-powiedziałam ziewając. 
To kolejna bezsenna noc mojej przyjaciółki, co wiąże się z tym, że dla mnie to też kolejna bezsenna noc. 
-Czyli musi być naprawdę dobry.-powiedziała Rose. 
Ziewnęłam przecierając dłonią swoje zaspane oczy. 
-Następnym razem wyłączę telefon na noc. Kobieto, wiesz która jest godzina?-zapytałam ledwo przytomna. 
Odsunęłam telefon od ucha, aby sprawdzić, która tak właściwie już jest. Światło ekranu poraziło moje oczy i upuściłam telefon na twarz. 
-Została ci godzina snu.-usłyszałam głos mojej przyjaciółki, który teraz wydawał mi się bardzo denerwujący i irytujący. 
- Boże, Rose idź spać.-mruknęłam zrozpaczona.-Dlaczego nie nękasz nocnymi rozmowami Thomas'a?
-Twój brat powiedział, że jeśli Thom przyjedzie jeszcze raz do szkoły nie wyspany i zawali przez to trening albo mecz to mnie zabije.
-No chyba, że ja będę pierwsza.
Moje oczy same się zamykały, a telefon bezwładnie wypał z rąk.
-Hej, Alex. Nie odpływaj! Nie zostawiaj mnie, rozumiesz?!
-No przecież nie śpię!-warknęłam.
Rose cały czas o czymś mówiła, ale nie zwracałam na to uwagi. Nim się obejrzałam zadzwonił mój budzik i Rose w końcu się rozłączyła. Ledwo żywa podniosłam swoje ciało z łóżka i udałam się do łazienki. Umyłam twarz i zęby. Wróciłam do pokoju po czystą bieliznę i ubrania. Szybko zarzuciłam na siebie odzież i zeszłam na dół. Tata jak zwykle siedział z kawą i wgapiał się w jakąś gazetę, którą co rano, ktoś podrzuca pod nasz dom.
Mama robiła omlety, a Evan rozmawiał przez telefon. Pewnie z Ally. Na jego twarzy był widoczny uśmiech. 
Kiedy usłyszałam "Będę po ciebie za 15 minut" zmarszczyłam brwi.
-Chyba będziemy, braciszku.-powiedziałam, kiedy już się rozłączył.
-Sorry mała, nie dzisiaj.-powiedział i zgarnął kluczyki od samochodu z blatu.
-To jak ja mam się do cholery dostać do szkoły?-krzyknęłam kiedy był już koło drzwi. 
-Autobus odjeżdża za 4 minuty.-powiedział i zniknął.
Nasz dom i najbliższy przystanek, gdzie zatrzymywał się autobus szkolny dzieliło coś około kilometra.
-Tatusiu, zawieziesz mnie do szkoły? Proszę.-powiedziałam spoglądając na niego błagalnie. 
-Dobrze, ale musimy jechać już, bo mam spotkanie z klientem na drugim końcu miasta.-powiedział.
-Okej, kocham cię!-odetchnęłam z ulgą, że nie będę musiała jechać autobusem z dzieciarnią. 
Po 20 minutach szłam już w kierunku Rose i Thomas'a.
-A gdzie pan Peters?-zapytała Rose. 
-Podwozi Ally do szkoły.-powiedziałam wywracając oczami.
-Hej, tam stoi Dylan. Może podejdziemy do niego?-zapytał rudzielec wskazując palcem na samotnego brunet
a przy ścianie.
-Jakby chciał sam by tu się ruszył.-powiedziałam.
-Uuu, widzę, że ucięłaś sobie z Rose krótką pogawędkę w nocy?-zapytał współczująco Thom. 
-Krótką? 4 godziny, to niby krótko?-spytałam sarkastycznie.
-Ej, ja przez pół słuchałam jak chrapiesz.-powiedziała Rose.
-Dobra, nie ważne. Po prostu zacznij robić coś innego jak nie możesz spać.-powiedziałam ziewając. 
-Dobra, dobra.-powiedziała wywracając oczami. 
-Cześć.-usłyszałam nagle. 
Obróciłam się do tyłu i zobaczyłam Dylan'a. Posłałam mu lekki uśmiech i ciche 'cześć'. 
Thomas rozmawiał o czymś z Dylan'em, a ja z Rose o zbliżającym się balu i wycieczce na koniec roku. 
Wyjeżdżamy na obóz, który organizuje szkoła. Wyjazd jest w sobotę po południu. Jedziemy na tydzień do ośrodka położonego nad jeziorem. 
Po 5 minutach zadzwonił dzwonek i Rose pożegnała się z Sangster'em namiętnym pocałunkiem i poszłyśmy na chemię. 



***


Lekcje minęły dość szybko. Razem z Craven czekałyśmy na chłopaków. Dzisiaj mieliśmy iść na pizzę. Głodna niecierpliwiłam się siedząc na schodach. W końcu nasi przyjaciele wyłonili się zza rogu, a ja zadowolona poderwałam się z miejsca. 
Droga do pizzerii zajęła nam niecałe 20 minut. Na miejscu każdy zamówił coś dla siebie. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, a nawet dostałam kawałkiem pizzy w twarz. Inny klienci dziwnie się na nas patrzyli i szeptali między sobą, zapewne coś na nasz temat. Chciałam oddać Evan'owi i rzuciłam w niego kawałkiem sera, ale on zrobił unik i ser wylądował na włosach Dylan'a. 
-Przepraszam.-powiedziałam powstrzymując śmiech. 
-W porządku.-odpowiedział wzruszając ramionami. 
Zajęłam się rozmową z Rose, ale wkrótce poczułam jak sos czosnkowy spływa po moim ramieniu. Spojrzałam morderczym wzrokiem na mojego brata i jego nowego znajomego. 
-Serio, bardzo dorośle.-powiedziałam sarkastycznie i pokazałam im język. 
Nagle drzwi lokalu otworzyły się, a w progu stanęła Ally. Podeszła do nas witając się z nami i przepraszając za spóźnienie. Zajęła miejsce obok Evan'a. 
Wyglądali razem naprawdę uroczo. 
-Więc, pochodzisz z Nowego Jorku?-zapytał Thomas Dylan'a.
On pokiwał tylko twierdząco głową. 
-Lubisz grać w nogę? Bo jesteś w tym na serio dobry.-powiedział mój brat. 
Ja, Ally i Rose wywróciłyśmy oczami. Piłka to jedyna rzecz, o której mój brat mógłby rozmawiać godzinami. 
-Możesz wstąpisz do naszej drużyny?-zapytał Peters. 
-Jasne, czemu nie.-powiedział Dylan. 
Siedzieliśmy jeszcze długo rozmawiając o niczym i o wszystkim. Dylan wydaje się być w porządku. Polubiliśmy go. 
Około 20 wszyscy wróciliśmy do swoich domów. Odrobiłam lekcje, wzięłam długą kąpiel, ubrałam piżamę i zmęczona położyłam się do łóżka. 
Miałam nadzieję, że dzisiejszej nocy Rose będzie spać spokojnie. 

niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 1

-Ma fajny tyłek, ale pewnie w głowie nic...a poza tym, jest blondynką.-westchnął mój brat.
Razem z Thomas'em szukali odpowiedniej kandydatki na dziewczynę mojego brata. Ale z wymogami Evan'a, idealna dla niego jeszcze się nie urodziła. 
-Ta ma fajne cycki.-Thomas wskazał na jakąś rudą. 
Na jego słowa, Rose spiorunowała go wzrokiem. 
-Oczywiście ty masz najwspanialsze na świecie, kochanie.-powiedział Sangster i na złagodzenie sytuacji dał jej buziaka w policzek. 
-Może zostanę gejem.-powiedział zirytowany Evan. 
-Facetów, to ty lepiej zostaw swojej siostrze. Ten jest całkiem niezły.-powiedziała Rose wskazując ręką na jakiegoś wysokiego bruneta. 
Wyglądał na zagubionego-cały czas rozglądał się dookoła i przekładał jakieś kartki w dłoniach. Pomyślałam, że musi być nowy, co dziwne, że zmienił szkołę 2 tygodnie przed wakacjami. 
-Mogłabyś do niego zagadać.-powiedziała moja przyjaciółka i zaczepnie szturchnęła mnie łokciem. 
-A może ja wolę dziewczyny?-zapytałam i położyłam swoją dłoń na jej kolanie. 
Oczy mojej przyjaciółki momentalnie powiększyły swoje rozmiary o co najmniej 2 razy. 
-Rodzina homoseksualistów.-powiedziała odsuwając się ode mnie  nieco. 
-Tyłki ze stołu.-powiedział pan dyrektor przechodząc obok nas. 
Niechętnie usiedliśmy na ławkach dołączonych do drewnianego stołu. Wszyscy zaciekawieni patrzeli, gdzie podąża pan Colie. Nieczęsto opuszcza swój gabinet-zazwyczaj na zebrania rodziców i kiedy w szkole rozegra się jakaś bójka. 
Colie podszedł do tego nowego ucznia i zapewne użył tego beznadziejnego tekstu co zawsze, czyli: "Witamy w naszej szkole. Jesteśmy zaszczyceni wyborem naszej szkoły i mamy nadzieję, że wyniki zdobywane w nauce przyniosą nam dwustronną satysfakcję". 
Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli zbierać się na lekcję. Ja i Rose poszłyśmy na ukochaną matematykę, a chłopcy na fizykę. 
Lekcja dłużyła się w nieskończoność. Miałam wrażenie, że sama nauczycielka nie jest nią zbytnio zainteresowana, a wręcz przeciwnie znudzona i zaraz zaśnie. 
-Chcę już wf i do domu.-Rose westchnęła i położyła głowę na ławce, dając do zrozumienia, że jest znudzona.-Na szczęście jeszcze tylko 2 tygodnie i wakacje! Będziemy jeździć nad rzekę, spać w namiocie i ostro imprezować!
-Pewnie, już nie mogę się doczekać. Tylko ja, ty, Thomas, Evan i masa komarów krwiopijców.-powiedziałam sarkastycznie.
-Nie zapominając o cudownym balu na koniec roku, gdzie połowa chłopaków zostanie zaliczona w damskiej łazience przez tę dziwkę Ashley, która próbuje od samego początku roku poderwać albo Tom'a, albo Evan'a.-powiedziała zirytowana Craven. 
W tym momencie, kiedy wypowiedź mojej przyjaciółki na temat  Ashely Dziwki Gnibson miała się rozwinąć, zadzwonił dzwonek. 
Wszyscy energicznie poderwali się ze swoich miejsc i w pośpiechu opuścili klasę. Ja i Rose poszłyśmy na wf. Wf w poniedziałki i zajęcia artystyczne w czwartki, to jedyne zajęcia jakie mamy z klasą Thomas'a i mojego brata. 
Nieśpiesznie przebrałam się w strój do ćwiczeń i zaczekałam chwilę na moją przyjaciółkę. Po kilku minutach obie opuściłyśmy szatnię, nie chcąc natknąć się na jak zwykle spóźniającą się Ashley. Jako pierwsze z dziewczyn pojawiłyśmy się na sali. Mój brat, z Thomas'em i resztą swojej klasy rozgrzewali się już. Evan i Sangster grają w piłkę. Nasza szkoła ma własną reprezentację i całkiem dobrze grają. Evan jest kapitanem drużyny. To on decyduje, kto gra na jakiej pozycji i kogo zwerbować do drużyny. 
-Hej, Alex! Łap!-usłyszałam głos Ashley a zaraz potem poczułam przeszywający ból głowy. Straciłam równowagę i upadłam na podłogę. 
-Nic ci nie jest?-zapytała Rose pomagając mi wstać.
-Nie. Dzięki.
-Przynajmniej już wiemy, kogo nie brać do drużyny.-powiedziała kpiąco blondynka. 
"Jeszcze tylko 2 tygodnie"-pomyślałam zaciskając zęby. 
W tym samym momencie na salę wszedł trener Fullton. Chłopcy jak zwykle mieli grać w nogę na połówce ogromnej hali, a my na drugiej połowie w siatkę. Podzieliłyśmy się na drużyny i zaczęłyśmy grać. Oczywiście wszystkie te "niefajne" osoby były w drużynie ze mną i Rose, co równało się z przegraną. Na szczęście 45 minut szybko minęło i mogłyśmy iść do domu. Wszyliśmy z sali i poszłyśmy pod prysznice. Później ubrałam się w swoje wcześniejsze ubrania i razem z Craven czekałyśmy na Thom'a i Evan'a przy szatni. Długo czekać nie musiałyśmy, ponieważ pojawili się obok nas po 3 minutach. Razem z nimi przyszedł ten nowy chłopak. 
-To jest Rose, a to moja siostra Alex.-powiedział Evan.-A to Dylan. 
-Miło cię poznać.-powiedziała Rose. 
Ja tylko nieśmiało się uśmiechnęłam. 
Dylan był wysoki, miał brązowe włosy i tego samego koloru lśniące oczy. Był umięśniony i miał seksowne pieprzyki na twarzy, które dodawały mu uroku. Był naprawdę przystojny. 
-Was też miło poznać.-powiedział. 
-Może pójdziemy jutro po szkole na pizze? Będziemy mieli okazję lepiej się poznać.-zaproponował mój brat.
Wszyscy zgodnie pokiwali głowami. 
-Muszę już lecieć. Miałem odebrać siostrę z przedszkola. Do jutra.-powiedział Dylan i odchodząc pomachał nam. 

sobota, 11 lipca 2015

Heroes

     
Alex Peters. 17-latka, miła, nieśmiała, ale zarazem rozrywkowa, łatwo się przywiązuje, opiekuńcza, inteligentna, odpowiedzialna, leniwa, zabawna. 


Dylan O'Brien. 20 latek. Jest miłym łobuzem, opiekuńczy, wygadany, mądry, zabawny, słodki,śmiały. Lubi się wygłupiać.


Rose Craven. Ma 17 lat. Jest wesoła, skromna, gadatliwa, bystra, inteligenta, rozsądna, ostrożna, łatwowierna, szczera. Przyjaciółka Alex. 


Thomas Sangster to 20-latek. Jest wrażliwy, wierny, wesoły, nieśmiały, lojalny, cierpliwy, rozrywkowy, opiekuńczy, inteligentny, kochający i rozsądny. Chłopak Rose. 


Evan Peters. Ma 20 lat. Jest opiekuńczy, mądry, troskliwy, wyszczekany i żartowniś. Brat Alex.